(2006-09-17)
Paryż i Madryt kłócą się o to, kto lepiej radzi sobie z nielegalną imigracją.

Niespodziewaną wymianę złośliwości sprowokował francuski minister spraw wewnętrznych i zarazem niemal pewny kandydat prawicy na prezydenta Nicolas Sarkozy. W zeszły piątek w Brukseli mocno skrytykował politykę imigracyjną Hiszpanii i Włoch. - Teraz oni proszą nas o pomoc w zatrzymaniu fali nielegalnej imigracji, ale kiedy podejmowali decyzję o masowej regularyzacji nielegalnych, to o zdanie mnie nie pytali - cierpko zauważył Sarkozy.

Była to aluzja do decyzji Madrytu i Rzymu, które w ostatnich kilkunastu miesiącach przyznały prawo pobytu setkom tysięcy nielegalnych imigrantów przebywających już na terytorium obu krajów. W przypadku Hiszpanii decyzja o legalizacji dotyczyła aż 500 tys. uchodźców. Zdaniem Sarkozy´ego, takie działania musiały sprowokować kolejne fale imigrantów. Było to jak wezwanie: przybywajcie - mówił w Brukseli.

Rzeczywiście fala nielegalnej imigracji przybiera na sile. Od początku 2006 r. na same tylko Wyspy Kanaryjskie przedostało się 22 tys. nielegalnych uchodźców, głównie z Afryki Północnej. Ile osób próbowało na wyspy dotrzeć, ale po drodze utonęło, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że nie ma prawie dnia, by straż przybrzeżna i policja nie znajdowały na plażach kolejnych ciał. Fala uchodźców była tak potężna, że rząd José Luisa Rodrigueza Zapatero zwrócił się do pozostałych państw UE z prośbą o pomoc.

Złośliwość Sarkozy´ego nie pozostała jednak bez odpowiedzi. Hiszpański minister ds. socjalnych Jesus Caldera odparował zaczepkę, stwierdzając, że i Sarkozy nie ma się czym chwalić. - Obiecał, że będzie co roku wydalał z Francji 25 tys. nielegalnych uchodźców, a udało mu się repatriować tylko 12 tys. A Hiszpania wydaliła aż 54 tys. - wyliczał Caldera. Wypominał także Francuzom, że w swoim czasie oni też legalizowali pobyt nielegalnych imigrantów nad Sekwaną nazywanych "les sans-papiers" (co swobodnie tłumacząc, znaczy "bezpapierowcy").

Ten ostatni zarzut jest prawdziwy, ale nie dotyczy Sarkozy´ego, bo to poprzedni, socjalistyczny rząd zdecydował się na akcję, dając upragnione karty pobytowe 80-100 tys. osób.

Oba kraje będzie musiała godzić Komisja Europejska, która forsuje pomysł stworzenia wspólnej unijnej polityki imigracyjnej. Składałoby się na nią m.in. utworzenie zalążka unijnej straży granicznej. List w tej sprawie wysłał niedawno do 25 stolic szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso. Propozycja utworzenia unijnej polityki imigracyjnej (a przynajmniej usprawnienia sposobu podejmowania decyzji w tych sprawach) ma być jednym z głównych tematów zbliżającego się szczytu UE w fińskim Lahti, zaplanowanego na 20 października.

Źródło: Gazeta