Gdy 24 lutego 2022 roku rozpoczęła się rosyjska pełnoskalowa inwazja, Ukraińcy obudzili się w okrutnej rzeczywistości. Dla wielu osób był to moment, w którym wszystko się zmieniło – często nieodwracalnie. Cztery lata później początkowy szok przekształcił się w codzienny wysiłek, by przystosować się, odbudować życie i zachować godność. W całej Ukrainie ludzie wciąż szukają bezpieczeństwa, bliskości i siły, by iść dalej.
Ihor
W Ukrainie codzienne konsekwencje wojny dotykają wszystkich – także lokalnych pracowników Polskiej Akcji Humanitarnej. Dla Ihora, specjalisty ds. pomocy nieżywnościowej i schronienia w Ukrainie, 24 lutego był momentem, który nadał jego życiu nowy kierunek. Przed inwazją pracował w budownictwie. Gdy jednak potrzeby humanitarne zaczęły rosnąć, odnalazł nieoczekiwaną drogę: – Odkryłem, że mogę pomagać. Zmieniłem pracę, dołączyłem do PAH w 2023 roku i była to jedna z najbardziej pozytywnych zmian w moim życiu.
Dostarczanie pomocy dla mieszkańców Kijowa w czasie blackoutów
Dziś wspiera osoby, których domy i życie zostały zniszczone przez wojnę. Sam mierząc się z jej konsekwencjami, zachowuje optymizm i życzliwość, koncentrując się przy tym na trosce o innych. Tegoroczna zima okazała się najtrudniejszą w jego życiu – mieszka na lewym brzegu Kijowa, który szczególnie ucierpiał wwyniku rosyjskich ataków i zniszczeń infrastruktury. Od styczniowych ostrzałów w 2026 roku w jego bloku nie ma ogrzewania. Gdy myśli o wciąż trwającej wojnie, przychodzi mu do głowy jedno słowo: „niepewność”. Jednocześnie podkreśla, że ostatnie cztery lata nauczyły go odporności i pokazały znaczenie pracy, która naprawdę ma sens.
Tetiana
Tetiana – dyrektorka Domu Opieki Geriatrycznej w Zmijowie, wykazuje podobną determinację. Dołączyła do placówki zaledwie rok temu – w czasie nieustannych przerw w dostawach prądu, kolejnych fal ewakuacji i napływu osób przesiedlonych z terenów okupowanych oraz przyfrontowych.
– Wszystko jest nowe. Wiele wyzwań. Ale lubię tę pracę – mówi. O każdym z podopiecznych potrafi opowiadać długo: o ich potrzebach, nadziejach i charakterach.
Obecnie ośrodek zapewnia opiekę 300 starszym i szczególnie wrażliwym osobom, z których połowa to osoby wewnętrznie przesiedlone. Dla Tetiany najważniejsze są drobne chwile ciepła. Nazywa swoich podopiecznych chłopcami i dziewczynami, choć wszyscy są dorośli lub w podeszłym wieku.
– Przychodzą się przytulić, powiedzieć coś miłego. To naprawdę małe promyki światła – mówi drżącym głosem i z delikatnym uśmiechem.
Wspominając życie sprzed wojny, mówi o stabilności. Dziś dodaje: – Nie wiesz, co wydarzy się nawet za minutę.
Mimo to odnajduje sens w ulepszaniu placówki – od remontów po zapewnianie ogrzewania i zestawów higienicznych dostarczanych przez PAH – tak, by mieszkańcy mogli żyć z godnością. Widać, że to miejsce wypełnione jest troską o jego mieszkańców. Zatrzymują się w korytarzach, spoglądając na nas z ciekawością. Jedni są nieśmiali, inni dzielą się historiami: o tym, jak poznali miłość swojego życia, albo jak dekorują scenę na wiosenne występy.
Ałła
Ałła, starsza kobieta mieszkająca samotnie w Izium, wciąż pamięta miasto sprzed niemal całkowitego zniszczenia: – Sklepy były pełne, dzieci chodziły do szkoły, miasto kwitło. Życie było wspaniałe – wspomina.
Potem ostrzał dotarł do jej dzielnicy. Jej dom został uszkodzony, przez wiele miesięcy żyła bez prądu, gazu i wody. – Nosiliśmy wodę ręcznie. Zbieraliśmy drewno z powalonych drzew. Każdy radził sobie, jak mógł – opowiada, wciąż z uśmiechem i pomalowanymi ustami.
PAH wsparła Ałłę i jej starszą sąsiadkę w naprawie kilku okien. Dla nich oznaczało to nie tylko ochronę przed zimnem, ale też poczucie, że nie zostały zapomniane.
Podczas odwiedzin w miejscach, do których PAH dociera z pomocą, rozmawialiśmy z wieloma osobami, ale najszczersze rozmowy odbywały się poza nagraniem – towarzyszyły im łzy, a czasem nerwowy śmiech, który miał ukryć trudy nietypowej codzienności. Zapytałam pracowniczkę socjalną PAH w Izium, czy mogę nagrać jej historię – o tym, jak ona i jej mąż przetrwali okupację i jak on później zdecydował się wstąpić do wojska. Poprosiła, by tego nie robić, bo wiedziała, że się rozpłacze.
Cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji życie zmieniło się nieodwracalnie – kariery zostały przerwane, domy zniszczone, a ośrodki opieki zamienione w tymczasowe schronienia. A jednak pośród niepewności wciąż są obecne akty życzliwości, nowe możliwości i cicha nadzieja na przyszłość.
PAH nadal stoi u boku ludzi – pomaga im troszczyć się o innych, odbudowywać to, co zostało utracone, i niezależnie od okoliczności, choć przez chwilę poczuć się jak w domu. Nawet jeśli ten dom nie przypomina już tego sprzed wojny.
Autorka: Vira Tubaltseva, Polska Akcja Humanitarna, Ukraina
Od 2014 roku Polska Akcja Humanitarna wspiera osoby w Ukrainie. Od 2022 roku pomagamy również osobom z Ukrainy, które znalazły schronienie w Polsce. Wesprzyj nasze działania i pomóż nam docierać do tych, którzy najbardziej tego potrzebują: