„Tam już widać Gazę”. Drgnęłam, usłyszawszy te słowa, bo nagle wyrwały mnie z zamyślenia nad setkami kilometrów murów, które mijałam kolejnego już dnia podczas przejazdów przez Zachodni Brzeg. Spojrzałam przez okno auta i faktycznie – daleko, a przecież tak blisko unosił się potężny pióropusz dymu. Dymu, którego tam przecież nie powinno być.