(2011-04-05)
Przebywający w Tunezji premier Włoch Silvio Berlusconi zaoferował pomoc lokalnym władzom przy zabezpieczeniu wybrzeża, a także wsparcie dla rozwoju gospodarczego kraju. W zamian oczekuje od rządu w Tunisie zatrzymywania łodzi z uchodźcami. Od rozpoczęcia rozruchów w Tunezji, Libii i Egipcie do włoskich wybrzeży dopłynęło już około 22 tys. uchodźców. Większość z nich pochodzi z Tunezji.

W obliczu tak masowego napływu uchodźców do Włoch, Rzym oskarża tunezyjskie władze o bierność i nie przestrzeganie umów dotyczących migracji. Aby nakłonić rząd w Tunisie do współpracy, Włosi zaoferowali pomoc finansową. Tunezja ma otrzymać 300 mln euro, z czego 75 mln trafi na fundusz dla małych i średnich przedsiębiorstw, 35 mln na zbudowanie systemu radarowego ochrony wybrzeża, a 70 mln na zapobieganie przepływom nielegalnej migracji. Pozostałe środki rząd włoski przeznaczy na szkolenia Tunezyjczyków. W zamian Rzym domaga się uzgodnienia wspólnych patroli wybrzeża i powrót tunezyjskich uchodźców, którzy obecnie przebywają we Włoszech.

Rząd włoski nie ma jednak jednolitego stanowiska w sprawie gwałtownego napływu ludności z państw Maghrebu. Liga Północna, koalicjant Berlusconiego, wzywa do deportacji wszystkich uchodźców, nawet bez zgody ich macierzystych krajów, co jest niezgodne z międzynarodowym prawem. Berlusconi odrzuca jednak ten pomysł i chce rozmawiać z  przywódcami europejskimi na temat umieszczenia części uchodźców w innych państwach kontynentu. Z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozy´m planuje szczyt migracyjny, na którym zostałoby opracowane wspólne rozwiązanie obecnej sytuacji.  Zasugerował także, że gdyby każdy z 9 tys. lokalnych włoskich konsulów znalazł pracę dla jednego uchodźcy, sprawa połowy z nich zostałaby rozwiązana.

- Musimy pamiętać, że kiedyś też byliśmy krajem emigrantów. Musimy okazać zrozumienie i gościnność, ponieważ to jest cywilizowany i katolicki kraj  – powiedział Berlusconi.  

Źródło: Spiegel.de, Guardian.co.uk