Tereny przygraniczne, czyli lasy, bagna, rzeki, a do tego ograniczony dostęp do zdatnej do picia wody, żywności, schronienia i opieki medycznej sprawiają, że sytuacja przybyszów ma wyraźny wymiar humanitarny. Mamy drugą połowę 2025 roku, a organizacje pomocowe nadal dokumentują przypadki wielodniowego przebywania w lesie.
Z humanitarnego punktu widzenia skutki takiej sytuacji są wielowymiarowe. Po pierwsze – zdrowotne: zgodnie z raportem Lekarzy bez Granic za okres od listopada 2022 do listopada 2024, wśród osób, które dotarły do lasów przy granicy, aż połowa miała urazy fizyczne, w tym obrażenia od gumowych kul, ugryzienia psów lub odmrożenia.
W strefie przygranicznej brakuje stabilnych rozwiązań, dzięki którym można by tym ludziom zapewnić wodę, jedzenie i opiekę medyczną. To skutkuje ich niedożywieniem, chorobami, zarówno somatycznymi, jak i psychologicznymi. Migranci często spędzają tygodnie w ekstremalnych warunkach, bez dostępu do ciepła, zwłaszcza w okresie jesiennym i zimowym.
Po drugie, pojawiają się skutki proceduralne i prawne: zawieszenie prawa do złożenia wniosku o ochronę międzynarodową oraz wzmożone kontrole służby granicznej sprawiają, że wiele osób w praktyce nie ma szans na objęcie formalną procedurą ochronną.
Po trzecie, skutki mają także wymiar społeczno-organizacyjny: organizacje pomocowe zwracają uwagę na narastające utrudnienia w prowadzeniu działań, w tym wszczynanie postępowań wobec osób udzielających wsparcia humanitarnego w strefie przygranicznej.
Nie można też zapominać o skutkach psychologicznych i długofalowych. Osoby, które przebywały w ciężkich warunkach przez dłuższy czas, są narażone na traumy, trudności w integracji czy odbudowie życia. Bez odpowiedniego wsparcia te konsekwencje mogą być przez nie odczuwalne przez lata. Z perspektywy jednostki może to oznaczać m.in. bezsenność, nawracające koszmary, problemy z koncentracją czy nieufność wobec otoczenia. To typowe objawy obserwowane u osób, które przez dłuższy czas funkcjonowały w warunkach skrajnego stresu.